Aktualności

Idealny gończy polski – doświadczenia myśliwego z łowiska

Choć na codzień hoduję i poluje głównie ogarami, to byłem i częściowo nadal jestem posiadaczem ośmiu gończych.  Aktualnie mam dwa psy tej rasy. Podkładam te psy regularnie i intensywnie na polowaniach zbiorowych już ósmy sezon. Dużo poluję indywidualnie na dziki spod psów. Z gończymi brałem udział w wielu konkursach- dzikarzy, tropowców, na ocenach dzikarzy w warunkach naturalnych. Polowałem z tymi psami w różnym klimacie- południowa Francja sierpień +35 st, Czarnohora na naszych kresach styczeń -25st. Polowałem w dużych i małych miotach, przy użyciu broni białej i palnej. W górach, puszczach, w terenach zurbanizowanych, w kukurydzy i trzcinowiskach. Używałem różnej konfiguracji psów od jednego do kilku w jednym miocie. Miałem wielokrotnie okazję porównywać pracę tych psów z pracą psów innych ras.

Niektóre moje psy towarzyszyły mi w domu, pracy, podczas wyjazdów na dalegacje, na wakacje, na długich wędrówkach górskich itd. Zawsze dbałem o to, by być w bliskim kontakcie z moimi psami, bo tylko w taki sposób mogłem z nimi nawiązać prawdziwą więź, co w moim mniemaniu zawsze przekładało się na ich pracę w łowisku. Starałem się eksperymentować, podnosząc coraz wyżej poprzeczkę zarówno sobie jak i psom. Szkolenia nigdy nie traktowałem jako celu samego w sobie, zawsze starałem się by było środkiem do celu jakim była i jest dla mnie szeroko pojęta użytkowość. Pamiętam jaką satysfakcję przyniosło mi to, że mój najbardziej narwany i nadpobudliwy gończy, będąc młodym, opolowanym już psem chodził ze mną w centrum dużego miasta bez smyczy przy nodze, ja go odkładałem luzem i szedłem do fryzjera czy fotografa, a pies czekał na mnie otoczony ludźmi przy ruchliwej ulicy. Moja fascynacja tymi psami zaprowadziła mnie do SMGP, gdzie już wspólnie z kolegami działaliśmy na rzecz rasy gończy polski. Z perspektywy tych doświadczeń postaram się napisać jaki powinien być dla mnie idealny gończy.

Gp, powinien być inteligentny, emocjonalny i lekko nadpobudliwy. Powinien być odważny, wręcz brawurowy, pewny siebie i bezgranicznie oddany właścicielowi. Nie powinien bezwzględnie przejawiać jakiejkolwiek agresji w stosunku do ludzi! Jego charakter, "fantazja ułańska" powinien być w pewnym stopniu odzwierciedleniem naszej duszy narodowej- w końcu to polski pies wyhodowany przez polskich myśliwych. Idealny pies to pies zdrowy, bez obciążeń genetycznych, wolny od chorób typu padaczka, problemy ze wzrokiem i różne odchylenia psychiczne, w/w agresja, lękliwość, przesterowanie w pasji, ogólnie pojęta labilność emocjonana. Powinien być zahartowany, wysportowany (pies potrzebuje ruchu nie tylko na polowaniu), posiadać doskonałą motorykę i refleks.

Wygląd - raczej niski, nie przesadnie mocnej budowy, umięśniony, czarny z dużymi brązowymi podpalaniami, harmonijnie zbudowany, po prostu piękny. Dobry pies, to nie tylko pies dobrze polujący i posiadający pasję, to także pies "cieszący oko". Obydwie kategorie, eksterier i użytkowość są ze sobą tożsame, nie można ich oddzielić i razem składają się na całościową wizję dobrego psa. Pies brzydki, nie może być dobry. Kwestia piękna i estetyki jest częścią pojętego w sposób głębszy, a więc duchowy polowania. Podobnie nie można powiedzieć, że dobry jest jakikolwiek pies rasy myśliwskiej nie posiadający pasji. Nawet jeśli ma dobry eksterier to tak naprawdę jest bezużyteczny.

W łowisku gończy polski powinien być "żywy", temperamentny, zainteresowany, przed pracą wręcz napięty i zachowujący permanentną do niej gotowość. Po komendzie przewodnika powinien z impetem ruszyć. Dobry pies, to pies którego widzę tylko na początku i koncu polowania. Powinien pracować tam gdzie jest zwierzyna. Dotyczy to zarówno zbiorówek, jak i polowań indywidualnych. Pies nie powinien asekurancko, czy w wyniku braku zainteresowania przysłowiowo obijać się o nogi. Jednak bliska praca psa nie zawsze wynika z jego usposobienia, często ma związek z "syndromem kontroli" u przewodnika. Często nadmierną kontrolę trudno  odróżnić od  naturalnych preferencji. Kontrola ta wynika z wielu przyczyn  spośród których kluczowy i najbardziej destrukcyjny jest lęk, który nigdy nie bywa dobrym doradcą. Przewodnik często nieświadomie boi się, że straci psa i swoją postawą "skraca go" na polowaniu. Tak więc lęk odbiera wolność najpierw człowiekowi, potem jego psu.

Polowanie z psami gończymi to kwintesencja wolności i jako takie ma wręcz terapełtyczny wpływ na ludzi. Wielokrotnie obserwowałem pozytywne przemiany u wielu osób zajmujących się szeroko pojętym gończarstwem. Kwestia psychologii w relacji człowiek- pies, to fascynujący i niedoceniany temat, zasługujący na o wiele większe zainteresowanie w ogólnie pojętym środowisku kynologicznym.

Gończy polski powinien mieć długi gon i wytrwale i donośnie głosić. Są psy, które wywierają presję na dziki samym głoszeniem na specyficznych częstotliwościach. Choć g.p. to nie dzikarz, to tak się składa, że polujemy głównie na dziki i ten pies doskonale odnalazł się w tej sytuacji. Preferuje psy uderzeniowe, takie które same w pojedynkę potrafią skutecznie pracować. To ważne, że pies potrafi odnaleźć zwierzynę, ale powinien również zwierza ruszyć, nie chodzi o to, by za każdym razem mu pomagać wchodząc na czworakach we wszystkie młodniki- do tego właśnie celu mamy psa. Ostry, dobry pies często bywa szyty i zdaża się, że nie żyje długo. Tego typu ofensywna perspektywa stwarza w ten sposób, niejako naturalnie sytuację  gdzie następuje selekcja. Pies "przesterowany" nie powinien przekazywać genów. Dobry pies w moim mniemaniu to taki, który zbliża się do umownej czerwonej linii, ale jej nie przekracza, często ryzyko w różnych aspektach życia bywa twórcze. Takiego psa można zabezpieczyć kamizelką kewlarową, ale taką decyzję warto dobrze przeanalizować.

Praca podkładacza na polowaniu zbiorowym nie może plegać na zbytniej aktywności ( to często bieże się zarówno z syndromu kontroli, poczucia winy, czy niewiary we własne i psów możliwości). Podkładacz powinien być kimś, kto czuwa i reaguje wtedy, kiedy jest to naprawdę uzasadnione. Główny ciężar spada na dobrze wyszkolone , opolowane i doświadczone psy. Człowiek nadaje ton całości, często spogląda jakby z boku na spektakl, który wokół niego się rozgrywa i im mniej w niego ingeruje, tym lepiej świadczy to o jakości polowania z kolei jakość bierze się z ilości. Idealny gończy polski, to więc pies dobrze wyszkolony w rękach świadomego myśliwego.

Ciekawą i przydatną cechą użytkową psa poza polowaniem są jego umiejętności stróżowania. Nie każdy pies potrafi to robić,  walczą w nim dwa żywioły- żywioł polowania i pilnowania posesji. Dobry zrównoważony pies będzie funkcjonował puszczony luźno wokół domu, respektując zwierzęta gospodarskie- konie, owce, koty , inne psy i nie będzie polował, nawet jak w najbliższym otoczeniu jest las.

Z pośród wszystkich moich gończych tylko jednego miałem psa, który w dużej mierze zbliżył się do mojego ideału, choć pewnie tak naprawdę przez pryzmat moich doświadczen z tym właśnie psem napisałem powyższy tekst.

Prawda jest taka, że psy są bardzo różne, a człowiek często projektuje swoje wygórowane oczekiwania i nie potrafi docenić psa, którego właśnie posiada. Mając jakieś wyobrażenia zderzamy się z rzeczywistością, ktora nijak ma się do naszych projekcji. Wtedy pomocne jest podejście zdroworozsądkowe. Każdy pies ma jakieś zalety, rozpoznając je i rozwijając można z sukcesem wykorzystać je dla siebie, psa i wyniku polowania. Czasami są to zaskakujące cechy czy umiejętności, które można odkryć ucząc się własnego psa.

Autor tekstu: Jarosław Klyta